Na samym początku wyraźnie ostrzegam, że serial jest przeznaczony dla tych, którzy nie muszą iść spać przed 23:30. Tak więc wszystko poniżej tego miejsca jest dozwolone dla odpowiednio dojrzałej widowni.
No... Skoro dzieciarnia poszła już spać, mogę przejść do właściwego tematu. Niektórzy z Was znają już OAV Kiss x Sis i wiedzą co jest głównym tematem tego anime. Dla niewtajemniczonych wyjawię, że główny bohater Keita Suminoe, z powodu powtórnego małżeństwa swego ojca, zyskał dwie bliźniacze, o rok starsze siostry Ako i Riko. Głównym zajęciem tych panien jest zabieganie o względy swego brata za pośrednictwem wszelkich dostępnych środków, wliczając te objęte cenzurą. Rodzice, zamiast hamować, dopingują swoje pociechy, gdyż z logicznego punktu widzenia nie jest to przecież kazirodztwo.
Teraz czas na fabułę, która jest bardzo prosta. Keita chce się dostać do tego samego liceum, do którego chodzą jego siostry. Przygotowanie się do trudnych egzaminów wstępnych będzie wymagało wiele wysiłku. „Wszechstronną” pomoc sióstr trudno jest jednoznacznie zakwalifikować jako skuteczną, fachową, czy nawet pożądaną. Jak wiadomo, dobrymi chęciami Piekło jest wybrukowane, a tego właśnie bliźniaczkom, z pewnością, nie brakuje.
W zestawieniu z OAV serial TV wypada gorzej. Wyraźnie widać, że znacznie mniej wysiłku włożono w tło muzyczne i grafikę, a oryginalny humor został częściowo wyparty przez erotykę. Scenariusz odbiega też istotnie od mangi będącej pierwowzorem. Ogólnie szanowani krytycy jednogłośnie określają całość jako „gniot”, co w najmniejszym stopniu nie przeszkadza rzeszy fanów. Wyraźnie widać, że nie przeszkadza im szczątkowa fabuła, ani silnie erotyczna zawartość, przekraczająca standardowe ramy ecchi i znajdująca się na granicy gatunku hentai. Na wyróżnienie zasługuje też konstrukcja której głównym atutem jest przeniesienie „zboczonej” siły napędowej na dziewczynę, podczas gdy w większości produkcji tego typu to pierwiastek męski jest tym najbardziej „poplątanym”. Jeżeli dodamy do tego to, że mamy do czynienia z podwójnym „(po/na)pędem” w charakterze sióstr bliźniaczek, staje się jasne, iż mamy tu do czynienia z odwróconym standardem ecchi podniesionym do kwadratu. Najważniejszą cechą całości jest jednak zabójczy humor, potrafiący przyćmić wszelkie wady, jakie w tym anime można by znaleźć.
Jak oceniasz to anime?
Zaloguj się na stronie, aby móc głosować!
Osoby wrzucające serie, nie są osobami tłuamczącymi serie, tłumaczenia(w większości) nie są wykonywane przez członków naszej ekipy, lecz pobierane z ogólno dostępnych źródeł w sieci.
Anime fajne, ale już zaczyna nudzić... Mikasa powoli robi się wkurzająca. Mam nadzieję, że pod koniec nie zrobią z tego romansu jak w niektórych dobrych produkcjach ._.
A czy to perełka sezonu. to ja nie wiem...
Jedna z najciekawszych pozycji sezonu zima 2012 studia Madhouse. Grupa ludzi zostaje przetransportowana na wyspę, gdzie zgodnie z zasadami prawdziwej gry btooom, muszą walczyć ze sobą na śmierć i życie. Sam pomysł na grę jest dosyć ciekawy, nie mamy tutaj żadnych broni palnych a jedynie różne rodzaje bomb, które używane są w walkach z innymi graczami. Zawodzi za to kreacja głównej postaci - naiwnego chłopaka, który początkowo stara się załatwić wszystko drogą pokojową, co z góry skazane jest na porażkę. Po raz kolejny niestety dostajemy niezdecydowanego bohatera, któremu udaje się przeżyć kolejne dni na wyspie bardziej dzięki szczęściu niż umiejętnościom (choć nie można powiedzieć, że jest ich pozbawiony). Graficznie anime wypada bardzo dobrze, muzycznie zaś zdecydowanie należy pochwalić opening "No Pain, No Game", który wpada w ucho i startuje do najlepszej czołówki sezonu. Anime nie można ocenić jako złe, jednakże nie jest to pozycja która zatrze się w pamięci widza na dłuższy czas.
Do polecenia fanom akcji i klimatów survivalowych. Pozycja warta obejrzenia, ale szału nie ma.
Długo zabierałam się za to anime, ale jak zaczęłam, nie potrafiłam się oderwać :)
Po pierwsze, niesamowita muzyka! Openind i ending 1 najlepsze, drugi mniej mi się podobał. Kreska też mi przypadła do gustu, była taka, nie wiem, nowoczesna i wpadająca w oko.
Bohaterowie świetni, każdy miał coś, za co dało się go kochać. Chociaż najmniej lubiłam Anri i Izaye, ale tego ostatniego jakoś znosiłam, bo zabawny był :) Nie potrafiłabym wybrać ulubionej postaci, ale na pewno uwielbiałam Celty&Shinra, Kidę i Simona. A Shizuo to moja miłość od teraz, jest po prostu niesamowity! Między innymi dlatego widnieje jako mój avatar.
Jeśli chodzi o fabułę, to nie narzekam. Z początku wszystko było strasznie zagmatwane i nie bardzo umiałam zrozumieć, co się właściwie dzieje, kto jest kim i tak dalej. Ale później wszystko zaczęło się powoli wyjaśniać, aż otrzymaliśmy pełen, spójny obraz. Zwroty akcji i Izaya kontrolujący to wszystko jako niepozorny informator było wspaniałe i zaskakujące.
Żałuje trochę, że niektóre wątki pozostały niewyjaśnione - głowa Celty i motywy, którymi kierował się Izaya. Jakoś nie wierzę, że tylko "kochał ludzi"
Chętnie obejrzałabym drugi sezon, ale nie ma gwarancji, że go nie zepsują i odstraszą fanów Drrr!! dlatego mimo wszystko cieszę się z takiego zakończenia.
Moja ogólna ocena 10/10 i zdania nie zmienię!
Postacie:
Chihaya - "głupia piękność". Gdy usłyszałem ten opis wiedziałem, że postać może być ciekawa. Nie sądziłem, że aż do tego stopnia pochłonie mnie jej pasja. Dziewczyna myśląca jedynie o karucie, nie widząc co się wokół niej dzieje. Jest w niej coś, co pozwala nam ją polubić. Świetnie wykreowany wygląd, charakter oraz zachowanie bohaterki. Dostarcza nam ona dużej porcji śmiechu, wzruszeń, zaraża nas swoim optymizmem.
Taichi - kolejna z ciekawych postaci. Jest bardzo opanowany niezależnie od sytuacji. Typowy lider grupy, który zawsze myśli racjonalnie. Jest urodzonym zwycięzcą, co zawdzięcza matce, która zmuszając go do bycia najlepszym, ukształtowała jego charakter. Jedynym momentem, gdy cała jego racjonalność odchodzi na bok, jest przebywanie w pobliżu Chihayi. Uczucie do tej dziewczyny sprawia, że poświęca się dla niej całkowicie.
Pomimo braku talentu Chihayi, potrafi wykorzystać w pełni swoją wiedzę, co sprawia, że jest bardzo dobrym graczem. Pokazuje nam, że ciężka praca i szczere chęci, dają ogromne możliwości.
Arata - bardzo tajemniczy chłopak. W retrospekcji poznajemy go jako zamkniętego w sobie dzieciaka z jednym marzeniem - zostania mistrzem karuty. To dzięki niemu Ayase znalazła swoją pasję, marzenie. W przeciwieństwie do Taichiego, jego uczucia względem Chihayi, nie są tak oczywiste.
Warto też wspomnieć i innych ciekawych postaciach, których charaktery i motywacja różnią się od siebie diametralnie. Na pochwałę zasługują też postacie będące tłem dla głównych bohaterów. Nawet przeciwnicy, z którymi mierzą się nasi karuciarze z Mizusawy, mają oryginalne cechy osobowości.
Grafika:
Bardzo przyjemna szata graficzna. Jednak tym, co zapadło mi w pamięć najbardziej są momenty samej gry. Oprawa wizualna podczas pojedynków tworzy niesamowity klimat. Oprawa muzyczna:
Genialny opening, równie dobry ending. Całość tworzy niezwykły nastrój. Fabuła:
Kto by się spodziewał, że zwykłe anime o mało popularnej, poza Japonią, karucie dostarczy tylu emocji. Do tytułu podchodziłem dość sceptycznie, jak można przez 25 odcinków opowiadać o grze w karty?! Zostałem strasznie mile zaskoczony, gdy zobaczyłem, że oprócz świetnie zrealizowanych pojedynków, twórcy skupili się na zwykłej codzienności bohaterów. Każdy z nich ma swoje życie i swoje problemy, a jednak postać Ayase sprawia, że drogą do wszystkich tych celów staje się karuta. Anime pokazuje, jak ważnym elementem w życiu są przyjaciele oraz jak ważne jest dążenie do spełnienia swoich marzeń, niezależnie od stopnia trudności ich realizacji. Bardzo udanym zabiegiem okazały się też epizody retrospekcyjne, które ukazywały dzieciństwo bohaterów. Z chęcią obejrzał bym spin-off z Aratą, Taichim i Chihayą grającymi wspólnie jako dzieciaki. Sam motyw
Araty rzucającego karutę z powodu śmierci dziadka, byłego mistrza tej dyscypliny, bardzo mi się podobał. Było to dość realistyczne podejście i na szczęście nie było przedramatyzowane. Oczywiście można powiedzieć, że 'nakama power' było mega nieoryginalne, ale sposób w jaki udało się przywrócić Aratę karucie, był jednym z wzruszających momentów, które anime posiada w dość sporej ilości.
Sam motyw walki o tytuł mistrza i królowej, a także chęć rozegrania wspólnego pojedynku uważam za bardzo fajny. Wady/Zalety:
Niewątpliwe wielką zaletą jest humor. Mnóstwo zabawnych sytuacji, szczególnie zachowanie Ayase po stoczonym pojedynku. Jedyne czego mi brakowało to rozwinięcie romansu. Stąd ten lekki niedosyt, który liczę, że zostanie uzupełniony w następnych sezonach.
Ode mnie 9(10)/10. Dałem 9, mimo że śmiało można wystawić tej serii najwyższą notę.
Najlepsze anime w tym roku 'so far', jeśli chodzi o moje osobiste preferencje. Kreska niesamowita, bardzo dawno nie widziałem tak wykonanych teł, każda jedna scena jest doskonała, liczba detali jest tak olbrzymia, że nie mogę pojąć jak oni to zrobili. W necie są nawet teorie, że to obraz prawdziwego miasteczka nagrany kamerą i komputerowo obrobiony na anime z dostawionymi obiektami ruchomymi.
Fabularnie od początku było wiadomo jak potoczy się historia i czym są Aku no Hana. Bystrzejsi zorientowali się najpóźniej w drugim epizodzie jak potoczy się ciąg dalszy, więc nie powiem, żeby była tu jakaś rewelacja. Storyline jest po prostu dobry i przedstawia ciekawą i dynamiczną historię kilku osób. Jednak to nie fabuła miała tu być najważniejsza, a klimat, emocje. No i wyszło. Mistrzostwo, każdej sekundzie każdego epizodu towarzyszy uczucie wzrastających Aku no Hana. Stają się większe i większe, emocje i stawka wzrastają, teoretycznie kulminacyjny moment okazuje się być tylko początkiem kłopotów etc.
Przykre jest tylko to, że pierwszy raz od tak dawna trafia się propozycja dla inteligentnego widza (a każdy bodaj się za takiego uważa) i okazuje się, że 95% populacji stwierdza: "gópie, bo nie rozumiem wtf?"
Nie ma wiele morałów w tym tytule, nie trzeba wyciągać wniosków, ani uczyć się, ale do utożsamienia się z którymkolwiek z bohaterów trzeba niestety oleju w głowie, którego zaczyna powoli brakować na skalę globalną.
Do wszystkich hate'erów - idźcie oglądać pokemony czy inne naruto, SaO, Tytanów i resztę bajek, a czegoś, czego nie rozumiecie.... nie komentujcie. No i oczywiście pozdro dla fanów.
Nakamura ftw!
Świetne. Za bardzo nawet nie trzeba się rozpisywać, wcześniejsze komentarze dobrze oceniają tę seryjkę. Obejrzałem w całości (no bo jak inaczej? oglądać po 3 rozdziały czy jeszcze dziwniej?) i powiem że nie miałem serca przerywać seansu w połowie.
Jeśliś obaczył Bake i Nise będziesz zachwycony, jeśli lubisz inteligentny humor będziesz zachwycony, jeśli lubisz Hanekawę czy koty też będziesz zachwycony. Ale... jeśli najbardziej śmieszą cię toporne gagi i te co sezonowe komedie, raczej nie masz tu czego szukać.
Świetne. Za bardzo nawet nie trzeba się rozpisywać, wcześniejsze komentarze dobrze oceniają tę seryjkę. Obejrzałem w całości (no bo jak inaczej? oglądać po 3 rozdziały czy jeszcze dziwniej?) i powiem że nie miałem serca przerywać seansu w połowie. <br />
Jeśliś obaczył Bake i Nise będziesz zachwycony, jeśli lubisz inteligentny humor będziesz zachwycony, jeśli lubisz Hanekawę czy koty też będziesz zachwycony. Ale... jeśli najbardziej śmieszą cię toporne gagi i te co sezonowe komedie, raczej nie masz tu czego szukać.