Długo zabierałam się za to anime, ale jak zaczęłam, nie potrafiłam się oderwać :)
Po pierwsze, niesamowita muzyka! Openind i ending 1 najlepsze, drugi mniej mi się podobał. Kreska też mi przypadła do gustu, była taka, nie wiem, nowoczesna i wpadająca w oko.
Bohaterowie świetni, każdy miał coś, za co dało się go kochać. Chociaż najmniej lubiłam Anri i Izaye, ale tego ostatniego jakoś znosiłam, bo zabawny był :) Nie potrafiłabym wybrać ulubionej postaci, ale na pewno uwielbiałam Celty&Shinra, Kidę i Simona. A Shizuo to moja miłość od teraz, jest po prostu niesamowity! Między innymi dlatego widnieje jako mój avatar.
Jeśli chodzi o fabułę, to nie narzekam. Z początku wszystko było strasznie zagmatwane i nie bardzo umiałam zrozumieć, co się właściwie dzieje, kto jest kim i tak dalej. Ale później wszystko zaczęło się powoli wyjaśniać, aż otrzymaliśmy pełen, spójny obraz. Zwroty akcji i Izaya kontrolujący to wszystko jako niepozorny informator było wspaniałe i zaskakujące.
Żałuje trochę, że niektóre wątki pozostały niewyjaśnione - głowa Celty i motywy, którymi kierował się Izaya. Jakoś nie wierzę, że tylko "kochał ludzi"
Chętnie obejrzałabym drugi sezon, ale nie ma gwarancji, że go nie zepsują i odstraszą fanów Drrr!! dlatego mimo wszystko cieszę się z takiego zakończenia.
Moja ogólna ocena 10/10 i zdania nie zmienię!
Czekam na kolejne 30 odcinków i doczekać się nie mogę :( Na animelist wyświetla mi się, że odcinków Poyo Poyo jest 52, więc halo, co jest pięć?
Postacie:
Chihaya - "głupia piękność". Gdy usłyszałem ten opis wiedziałem, że postać może być ciekawa. Nie sądziłem, że aż do tego stopnia pochłonie mnie jej pasja. Dziewczyna myśląca jedynie o karucie, nie widząc co się wokół niej dzieje. Jest w niej coś, co pozwala nam ją polubić. Świetnie wykreowany wygląd, charakter oraz zachowanie bohaterki. Dostarcza nam ona dużej porcji śmiechu, wzruszeń, zaraża nas swoim optymizmem.
Taichi - kolejna z ciekawych postaci. Jest bardzo opanowany niezależnie od sytuacji. Typowy lider grupy, który zawsze myśli racjonalnie. Jest urodzonym zwycięzcą, co zawdzięcza matce, która zmuszając go do bycia najlepszym, ukształtowała jego charakter. Jedynym momentem, gdy cała jego racjonalność odchodzi na bok, jest przebywanie w pobliżu Chihayi. Uczucie do tej dziewczyny sprawia, że poświęca się dla niej całkowicie.
Pomimo braku talentu Chihayi, potrafi wykorzystać w pełni swoją wiedzę, co sprawia, że jest bardzo dobrym graczem. Pokazuje nam, że ciężka praca i szczere chęci, dają ogromne możliwości.
Arata - bardzo tajemniczy chłopak. W retrospekcji poznajemy go jako zamkniętego w sobie dzieciaka z jednym marzeniem - zostania mistrzem karuty. To dzięki niemu Ayase znalazła swoją pasję, marzenie. W przeciwieństwie do Taichiego, jego uczucia względem Chihayi, nie są tak oczywiste.
Warto też wspomnieć i innych ciekawych postaciach, których charaktery i motywacja różnią się od siebie diametralnie. Na pochwałę zasługują też postacie będące tłem dla głównych bohaterów. Nawet przeciwnicy, z którymi mierzą się nasi karuciarze z Mizusawy, mają oryginalne cechy osobowości.
Grafika:
Bardzo przyjemna szata graficzna. Jednak tym, co zapadło mi w pamięć najbardziej są momenty samej gry. Oprawa wizualna podczas pojedynków tworzy niesamowity klimat. Oprawa muzyczna:
Genialny opening, równie dobry ending. Całość tworzy niezwykły nastrój. Fabuła:
Kto by się spodziewał, że zwykłe anime o mało popularnej, poza Japonią, karucie dostarczy tylu emocji. Do tytułu podchodziłem dość sceptycznie, jak można przez 25 odcinków opowiadać o grze w karty?! Zostałem strasznie mile zaskoczony, gdy zobaczyłem, że oprócz świetnie zrealizowanych pojedynków, twórcy skupili się na zwykłej codzienności bohaterów. Każdy z nich ma swoje życie i swoje problemy, a jednak postać Ayase sprawia, że drogą do wszystkich tych celów staje się karuta. Anime pokazuje, jak ważnym elementem w życiu są przyjaciele oraz jak ważne jest dążenie do spełnienia swoich marzeń, niezależnie od stopnia trudności ich realizacji. Bardzo udanym zabiegiem okazały się też epizody retrospekcyjne, które ukazywały dzieciństwo bohaterów. Z chęcią obejrzał bym spin-off z Aratą, Taichim i Chihayą grającymi wspólnie jako dzieciaki. Sam motyw
Araty rzucającego karutę z powodu śmierci dziadka, byłego mistrza tej dyscypliny, bardzo mi się podobał. Było to dość realistyczne podejście i na szczęście nie było przedramatyzowane. Oczywiście można powiedzieć, że 'nakama power' było mega nieoryginalne, ale sposób w jaki udało się przywrócić Aratę karucie, był jednym z wzruszających momentów, które anime posiada w dość sporej ilości.
Sam motyw walki o tytuł mistrza i królowej, a także chęć rozegrania wspólnego pojedynku uważam za bardzo fajny. Wady/Zalety:
Niewątpliwe wielką zaletą jest humor. Mnóstwo zabawnych sytuacji, szczególnie zachowanie Ayase po stoczonym pojedynku. Jedyne czego mi brakowało to rozwinięcie romansu. Stąd ten lekki niedosyt, który liczę, że zostanie uzupełniony w następnych sezonach.
Ode mnie 9(10)/10. Dałem 9, mimo że śmiało można wystawić tej serii najwyższą notę.
Najlepsze anime w tym roku 'so far', jeśli chodzi o moje osobiste preferencje. Kreska niesamowita, bardzo dawno nie widziałem tak wykonanych teł, każda jedna scena jest doskonała, liczba detali jest tak olbrzymia, że nie mogę pojąć jak oni to zrobili. W necie są nawet teorie, że to obraz prawdziwego miasteczka nagrany kamerą i komputerowo obrobiony na anime z dostawionymi obiektami ruchomymi.
Fabularnie od początku było wiadomo jak potoczy się historia i czym są Aku no Hana. Bystrzejsi zorientowali się najpóźniej w drugim epizodzie jak potoczy się ciąg dalszy, więc nie powiem, żeby była tu jakaś rewelacja. Storyline jest po prostu dobry i przedstawia ciekawą i dynamiczną historię kilku osób. Jednak to nie fabuła miała tu być najważniejsza, a klimat, emocje. No i wyszło. Mistrzostwo, każdej sekundzie każdego epizodu towarzyszy uczucie wzrastających Aku no Hana. Stają się większe i większe, emocje i stawka wzrastają, teoretycznie kulminacyjny moment okazuje się być tylko początkiem kłopotów etc.
Przykre jest tylko to, że pierwszy raz od tak dawna trafia się propozycja dla inteligentnego widza (a każdy bodaj się za takiego uważa) i okazuje się, że 95% populacji stwierdza: "gópie, bo nie rozumiem wtf?"
Nie ma wiele morałów w tym tytule, nie trzeba wyciągać wniosków, ani uczyć się, ale do utożsamienia się z którymkolwiek z bohaterów trzeba niestety oleju w głowie, którego zaczyna powoli brakować na skalę globalną.
Do wszystkich hate'erów - idźcie oglądać pokemony czy inne naruto, SaO, Tytanów i resztę bajek, a czegoś, czego nie rozumiecie.... nie komentujcie. No i oczywiście pozdro dla fanów.
Nakamura ftw!
Świetne. Za bardzo nawet nie trzeba się rozpisywać, wcześniejsze komentarze dobrze oceniają tę seryjkę. Obejrzałem w całości (no bo jak inaczej? oglądać po 3 rozdziały czy jeszcze dziwniej?) i powiem że nie miałem serca przerywać seansu w połowie.
Jeśliś obaczył Bake i Nise będziesz zachwycony, jeśli lubisz inteligentny humor będziesz zachwycony, jeśli lubisz Hanekawę czy koty też będziesz zachwycony. Ale... jeśli najbardziej śmieszą cię toporne gagi i te co sezonowe komedie, raczej nie masz tu czego szukać.
Przyszedł czas na odcinek jedenasty i o paru rzeczach chciałbym coś powiedzieć.
Po pierwsze, nie spodobał mi się charakter festiwalu, ogromna ilość przygotowań i pracy, którą musieli zrobić uczniowie. Nie wiem, czy w rzeczywistości tak by to wyglądało - raczej wątpię, choć do końca też nie wiem. To całe nadzorowanie, nadążanie z terminem jest lekko sztuczne.
Po drugie, jak już o festiwalu mowa - należy się pełna pogarda dla postaci Sagami, dziewczyny wyręczającej się ciężką pracą innych członków komitetu, a dodatkowo totalnie nieodpowiedzialnej.
Chciała zbudować sobie świetną opinię, ale ostatecznie została obiektem śmiechu na swojej nie do końca udanej przemowie.
Hachiman w kwestii ostatnich wydarzeń ma rację - widzi, że tylko część zespołu naprawdę pracuje i wyraża się o tym na forum całego komitetu. Swoją drogą mówi to w sposób, jakby to on był najbardziej dotknięty, jednak myślę że zrobiło mu się (chociaż trochę) żal Yukinoshity, która miała wszystko na głowie. W ten sposób coś osiąga - bohaterka "normalnie" się z nim żegna, czyli otwiera się. A to zawsze działa w dwie strony.
Yui stanowi tu coś spajającego bohaterów. Rozmawia to z jednym to z drugim, tak by zawsze byli razem i zostali w końcu prawdziwymi przyjaciółmi.
Warto tu jeszcze wspomnieć pewną zabawną scenę, ale taką naprawdę śmieszną. Mianowicie interpretacja "Małego księcia" i gra Totsuki i Hayamy. Do tego wtórująca im kobieca widownia, wątek yaoi i fanek tego gatunku. Dodać do tego teksty, komentarze Hachimana, fajnie przetłumaczone przez S-M Front Robotniczy. Swoją drogą chłopakom dobrze idzie ta seria.
Wydaje mi się, że charakter Hachimana nie zmieni się zbytnio do końca anime, choć może dzięki festiwalowi otworzą się nieco z Yukinoshitą.
Nadal twierdzę, że seria skończy się na tym, że nasza trójka stanie się prawdziwą grupką przyjaciół. Mimo wszystko, Hikigaya chyba na pewno nie dostosuje się do reszty (społeczeństwa), a już na pewno nie do klasy. Jest raczej twardy w swoich przekonaniach i pesymistyczno-racjonalnie słuszny.
haha, anime swietne ;d Taka dobra komedia .
Obejrzalam ta serie w jeden dzien, chociaz to nie jest nic nadzwyczajnego .
Jak tylko znajde zabieram sie za druga serie .
Opening mnie rozwalil po prostu . Dziwki, wino i pianino xD Padlam .
Postacie byly srednie, najbardziej to chyba polubilam Tadayashiego .
Pomysl na anime po prostu cudowny . Jedno z tych wyrozniajacych sie .
Duzo bylo informacji ale chyba juz wszystkie zapomnialam ;d
ZWARZYMY CIE! ;d
Anime ma świetną fabułę, jednak kreska nie przypadłą mi do gustu, postacie mają strasznie wysokie czoła, a oczy wręcz straszyły xD
Muzyka bardzo mi się podobała, bardzo mnie wciągnęło i szybko miałam anime za sobą. Podoba mi się podkreślenie problemów życia codziennego, a nie jak w wielu anime są one zignorowane i wszystko jest jak w wielkiej idealnej rodzince.
Trochę mnie irytowała Hachi, właściwie to jej charakter.
Anime na pewno godne plecenia, przedstawia na prawdę piękną choć niestety nieprawdopodobną historię.
Anime ma świetną fabułę, jednak kreska nie przypadłą mi do gustu, postacie mają strasznie wysokie czoła, a oczy wręcz straszyły xD<br />
Muzyka bardzo mi się podobała, bardzo mnie wciągnęło i szybko miałam anime za sobą. Podoba mi się podkreślenie problemów życia codziennego, a nie jak w wielu anime są one zignorowane i wszystko jest jak w wielkiej idealnej rodzince. <br />
Trochę mnie irytowała Hachi, właściwie to jej charakter. <br />
Anime na pewno godne plecenia, przedstawia na prawdę piękną choć niestety nieprawdopodobną historię.